A poza tym to mój ciągle stoi do góry nogami. Jeszcze jakoś nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć. Najgorsze są poranki od poniedziałku do piątku, kiedy mój mąż jest już w pracy, a ja muszę mniej więcej do ładu doprowadzić siebie, Kacperka i wyszykować Zuzię do opiekunki i odwieźć ją na godzinę 9. Niestety Kacper nie ma jeszcze stałych godzin jedzenia i pobudek, więc panuje chaos ;)
Ale kocham być mamą i widok niweluje wszystkie skutki chaosu ;)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz